CO MI POMOGŁO NA MOJEJ DRODZE DO ZDROWIA

Był grudzień 2010 roku. Do Bożego Narodzenia zostały tylko trzy dni i „świąteczne” przygotowania weszły w najbardziej intensywną, końcową fazę. Niestety nie dane było mi ich dokończyć, bo nagle pojawiło się u mnie zapalenie błony naczyniowej oka i znalazłam się w szpitalu. Od tamtego czasu przeszłam długą drogę prowadzącą od przerażenia i rozpaczy do determinacji, nadziei i w końcu do zdrowienia. Choroba okazała się moim najlepszym nauczycielem. Dzięki niej moje życie stało się pełniejsze, głębsze i szczęśliwsze niż kiedykolwiek przedtem. Nauczyłam się, że jeżeli się naprawdę chce, zmienić można w zasadzie wszystko, wymaga to jednak wysiłku i wytrwałej pracy nad sobą. Czytaj dalej

CHOROBA, ŚMIERĆ I CUD ŻYCIA

Wczoraj przyszła do mnie sąsiadka z pytaniem, jakie ma wziąć lekarstwo na zbicie gorączki. Do dyspozycji miała dwa specyfiki – jeden łagodny, niezbyt skuteczny, a drugi silny, ale grożący szeregiem skutków ubocznych. Poradziłam, żeby położyła się do łóżka i pozwoliła organizmowi odpocząć, tak aby sam poradził sobie z infekcją. Usłyszałam jednak, że nie ma na to czasu, bo zaraz przychodzi koleżanka. Sąsiadka chce już, natychmiast zbić gorączkę, nie może nawet czekać aż zacznie działać antybiotyk, który wzięła rano. Czytaj dalej