OSTATNIE CHWILE ROBOTA

W lawinie wzlotów i upadków dnia codziennego coś małego mi się udało – chcę się tym z Tobą podzielić 🙂

Oklejone kolorową krepą, połączone z sobą pudełeczka, oczy z plastikowych nakrętek, jednym słowem – Robot –  pracowicie powołany do życia na lekcji zajęć plastycznych klasy trzeciej B.

Mimo że kilkakrotnie musiałam sklejać odpadające części ciała, nie chciał się jakoś trzymać w jednym kawałku i zupełnie niezdolny do stania o własnych siłach leżał od kilku miesięcy w kącie pokoju. Kilka razy próbowałam uzyskać zgodę na jego kremację, ale im więcej mówiłam, tym większy napotykałam opór.

Mijały miesiące. Nadeszła jesień, potem zima. Znowu temperatura spadła poniżej zera i jak co roku zaczęłam rozpalać ogień w kominku. Płomienie wesoło strzelały w palenisku, a w pokoju robiło się przyjemnie ciepło. Znowu też wrócił temat Robota.
– Trzeba go spalić, skarbie. Leży w kącie i tylko się kurzy.
– Ale ja go lubię.
– Rybko, popatrz – nawet nie możesz się nim pobawić, jak tylko go dotkniesz, coś mu odpada.
– Ale sama go zrobiłam!
Próbuję tłumaczyć, że przecież go nie wyrzucimy na śmietnik, ale zakończy żywot godnie – w płomieniach kominka. Pójdzie do robotowego nieba i będzie mu tam lepiej niż w kącie pokoju. Widzę jednak, że w mojej małej latorośli zamiast spokoju i zaufania, jakie moja przemowa miała wzbudzić, pojawia się ściana sprzeciwu. Szybko zmieniam temat.

Robot zostaje zapomniany na kilka tygodni. Pewnego wieczora jednak, podczas naszych codziennych rozmów w cztery oczy, nagle czuję natchnienie.
– Ten Robot tak leży w kącie – rzucam od niechcenia.
– Ale ja go lubię.
– Acha – przytakuję i zapada cisza.
Po chwili zaczynamy rozmawiać o czymś innym. Już zaczynam podejrzewać, że moje słowa dawno odeszły w niepamięć, kiedy nagle słyszę:
– Możesz go spalić.
– Słucham?
– No Robota. Możesz go spalić. Tylko pamiętaj, że on jest posklejany taśmą dwustronną i ma plastikowe oczy – uświadamia mnie mały ekolog.
– To wszystko pozdejmuję.
– To dobrze – uspokojona zamyka temat, a ja udaję spokój i obojętność, chociaż w głowie słyszę fanfary.

Co takiego właściwie zrobiłam? To prawda, że wsłuchałam się w siebie i poszłam za głosem intuicji. Znalazłam ten lepszy sposób. Ale jak, dlaczego to zadziałało?! Chwilę musiałam się nad tym zastanowić…

No tak! Krótko, jak najkrócej pokazałam problem, a potem zostawiłam mojej córce miejsce. Dałam jej przestrzeń, w której mogła wsłuchać się w siebie i sama znaleźć najlepsze rozwiązanie. Kolejny raz przekonałam się, że w dzieciach (jak w każdym z nas) ukryta jest ogromna mądrość. Jeżeli nie zagłuszymy jej słowami, nie zalejemy lawiną swoich lęków i oczekiwań, zajaśnieje jak przepiękny klejnot i da odpowiedź na nurtujące nas pytania. Pokaże drogę. A kiedy mały człowiek będzie potrafił ją odnaleźć, poprowadzi go bezpiecznie przez bezdroża życia.

Znowu dotarło do mnie z ogromną przejrzystością, że tak naprawdę wychowanie polega na ograniczeniu do minimum tego, co mówimy i pozostawianiu dzieciom miejsca, żeby mogły się wsłuchać w głos płynący z ich wnętrza. Jestem przekonana, że kiedy nauczymy je to robić, nie dadzą się przekonać koledze, że jeden skręt to nic takiego, ani nie uwierzą nieznajomemu na ulicy, że fajnie będzie pójść do jego domu i posłuchać płyt.

Nie będą ślepo podążać za zewnętrznymi autorytetami, ale znajdą odpowiedź tam, gdzie powinny jej szukać – w swoim sercu.

Advertisements

4 thoughts on “OSTATNIE CHWILE ROBOTA

  1. To było bardzo mądre, co zrobiłaś. Przede wszystkim uszanowałaś córkę, jej upodobania, nie narzuciłaś jej zdania „bo tak”. Gdy nauczymy szacunku od dziecka, wówczas będziemy mogli oczekiwać, że to się zwróci z nawiązką.

    Lubię to

  2. Bardzo trafne sformułowanie, że „wychowanie polega na ograniczeniu do minimum tego, co mówimy”. Nieraz mam wrażenie, że klepię i klepię bez sensu. I chyba bardziej do siebie, niż do dzieci…

    Lubię to

    1. Dziękuję, Joanno!
      Cieszę się, że zajrzałaś i że jesteś na Blogging 101.
      Ostatnio z trudem znajduję czas i zapał do pisania, ale widzę, że dzięki temu kursowi i ludziom na nim spotykanym znowu zaczynam czuć dawny entuzjazm.
      Pozdrawiam serdecznie!

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s